piątek, 16 marca 2012

Kręć się jak szympans na tej gałęzi!



..oraz: pamiętaj by przed treningiem koniecznie umyć nogi.

Dzień dobry. Wpis dzisiejszy nie powinien się właściwie zdarzyć lecz, z racji tego, że jak każdy grafoman odczuwam pewien wewnętrzny dygot, jeśli przez kilka dni nie zaktualizuję bloga, oto jest. Wobec braku godnych odnotowania wydarzeń w naszym japońskim, zaabsorbowanym pakowaniem walizek życiu, mogę Wam Drodzy Czytelnicy zaproponować tylko tzw. ‘picture spam’ z wtorkowego treningu na kiju. Wszystkich zmęczonych tematem pole dance przepraszam i serdecznie zapraszam do następnej notki, która pojawi się po weekendzie i będzie niewątpliwie przepełniona intelektualną głębią. Całej reszcie współczuje, gdyż obrazki, jakie zaraz będziecie oglądać przynależą bez wątpienia do gatunku ‘porror’.



Najsampierw, drodzy goście, spójrzcie w jakich komfortowych warunkach można ćwiczyć w Tokio za niecałe 2000 jenów od osobogodziny (a nawet mniej niż 2000, jeśli ma się kompana tak tobrze jak M. targującego się*). Zwracam Waszą szczególną uwagę na kotarkę w kwiatki na zapleczu! Gemini na zdjęciu jest troszkę jakby koślawe, bo chyba źle założyłam klin na biodrze.



Rzadki widok – oto ląduję niczym wdzięczna sarenka. Podziwiajcie także mój autorski wkład w styl pole dance czyli ręczniczek do wycierania rury założony za gumę od majtek!



Cradle spin – jeden z moich ulubionych spinów i jeden z nielicznych, przy których wielki tyłek pomaga miast przeszkadzać!



Ankle-hook sunwheel, zwany także ankle-hook stagiem (albo ankle-hook attitude spinem). Jedna z figur, co do której federacja nie może zdecydować się, jak ją nazwać.


Jak Państwo widzą, zdjęcia są, jak to mówi młodzież, ‘cykane komóreczką’ i spontaniczne, by nie było napinki i porywów artystycznych. Na sesji była jednak z nami także lustrzanka, która posłużyła do zarejstrowania tego oto arcydzieła, któremu (nieświadomie) modelowała moja partnerka do ćwiczeń:



Laureat konkursu Worls Press Photo w kategorii Sport:
‘Zadumana M poleruje rurę’


          Na koniec zaś, w duchu bardzo polularnego jakis miesiąc temu internetowego memu:

POLE DANCING...


...what I think I do



...what I really do.

/*Japończykom idea targowania się jest w zasadzie obca, więc zręczna biała małpa może dużo ugrać biorąc autochtonów z zaskoczenia.

Czytam: Nanatsuki Kyōichi Kiba no tabishōjin. Co ja poradzę, że Małż czasem przynosi ze spożywczaka takie nieambitne postapokaliptyczne mangi z babą z wielkim cycem na okładce i rozrzuca je po mieszkaniu.
Słucham: Cabin pressure
Dokonania: Wczoraj ostatecznie spakowałam do pudła maszynę do szycia, co oznacza również, że skończyłam mój edwardiański gorset, według wykroju Jo. Na razie jeszcze się docieramy, oficjalna premiera za tydzień w piątek, na tej oto imprezie – dość jednak rzec, że zakup metalowanych podwiązek okazał się trafiony.



...w roli prowizorycznych pończoch tym razem  świeżo rzezane rajstopki

Fun Fact: Na ten moment myślę sobie tak: po powrocie do Polski raz w tygodniu godzina tribal fusion, raz w tygodniu dwie godziny aerial silk i dwa razy w tygodniu jakieś 90 minut pole dance. Krótko mówiąc: SZUKAM SPONSORA.

PS. W związku z tym, że wkrótce czeka mię kilkunastogodzinny lot do Europy, poszukuję także fajnego czytadła do samolotu. Czy mogą Państwo coś polecić? Dobrze, żeby było dostepne w wersji na Kindle’a.

10 komentarzy:

  1. Mnie tam "treningu na kiju" zawsze interesuje - sama bym chciała ale cierpię na wieczny brak czasu.
    Czytam bloga od niedawna, ale strasznie zazdroszczę Japonii. Szczególnie dostępności mangi, w której zaczytuję się od lat (choć akurat te biuściaste do mnie nie przemawiają)

    OdpowiedzUsuń
  2. Widzę że olbrzymie postępy na rurze czynisz.
    Co do poczytania to sam ostatnio nie mam pomysłu co przeczytać, na co mam ochotę.

    OdpowiedzUsuń
  3. Pozostaję w nabożnym zdumieniu, jak się na tej rurze kręcisz! :)
    A Zadumana M. to sztuka nowoczesna, która do mnie przemawia! :D W przeciwieństwie do sztuki nowoczesnej, którą omijam szerokim łukiem (=większość sztuki nowoczesnej).
    Nie wiem, co Ci polecić na Kindle'a, wiem za to, przed czym chcę Cię ostrzec: "Name of the Wind" Rothfusa. Ma niesamowicie entuzjastyczne komentarze na Amazonie, ale nie daj się zwieść. Ja rzadko porzucam książki, zwłaszcza, jeśli za nie zapłaciłam - ale to jest, well, 糞.

    OdpowiedzUsuń
  4. O LOL, cos jest z tymi memami (chociaz mam na mysli oryginalne znaczenie a nie internetowy fenomen) - uwielbiam Douglasa! I pewnie podgladamy te same tumblery.

    To juz nie bedziesz biegac nic a nic? Bo ja motywacji nie mam nigdy a teraz znalazlam to
    https://www.zombiesrungame.com/
    co komponuje sie ladnie z polecanym czytadlem - "World War Z" by Max Brooks. Srednio dlugie, troche polityczne, troche spoleczne, troche wojskowe, bardzo "troche" napier*****kowe.

    OdpowiedzUsuń
  5. Do poczytania polecam: "The very efficient carpenter" L.Haun. Książka o tym jak szybko i sprawnie postawić sobie dom bez wynajmowania wątpliwej jakości majstrów i pokątnych ekspertów. Jegomość wykonuje 90 % prac przy pomocy młotka, sznurka i kawałka deski :) Przeczytałem ją już z 5 razy :)

    P.S: JW proszę przed wyjazdem wykonać dokumentację techniczną (zdjęcia) sposobu łączenia rury z podłogą i sufitem. Jak się Pani nie uda znaleźć w Warszawie miejsce do treningów to będzie trzeba zaplanować montaż tego gadżetu u was w domu. Na allegro znalazłem TE rury ale wszystkie są montowane "na docisk", a nie wkrętami. Ciekawi mnie jaki patent stosują sprytni Japończycy.

    OdpowiedzUsuń
  6. Mam nadzieję, że blog nie umrze wraz z powrotem na łono jakże sensownej i stonowanej emocjonalnie Ojczyzny :D

    Co do czytania - ja ostatnio wpadłem w trylogię Mistborn Sandersona. Fantasyka, ale fajna, pierwszy tom to taki Ocean's Eleven (przy czym uwaga - czytam nieambitne szmatławce :P). Wersja kindlowa jest jak najbardziej dostępna. Chyba nawet mógłbym pożyczyć, bo o ile się nie mylę, jest taka możliwość, żeby udostępniać ksiażki nabyte drogą kupna innym kindlowiczom.

    OdpowiedzUsuń
  7. @kfiatek: zawsze zadziwia mie jakimi to kanalami trafiaja tu ludzie z tzw. 'zewnetrza' lecz ciesze sie, ze jestes wsrod nich i Ty :) moja relacja z manga jest skomplikowana - zwlaszcza w Japonii, gdzie zamiast okreslenia 'dostepnosc komiksow' uzylabym raczej terminu 'wszechobecny przytlaczajaco-paralizujacy natlok' :D Przy okazji - masz piekne koty :)

    @Chudini: Ty nie czytaj, Ty graj w Mass Effecta (napisalam najpierw, a potem na buniu zobaczylam, ze juz skonczyles -__-)

    @Lil'Wolff: Ahahaaaaa - znak na 'くそ' !!! - jak go widzę zawsze dostaję ataku śmiechu :D nie mam pojęcia jaka jest etymologia...

    @katja: na pewno jest to ten sam krag tumblrow :D Douglas Douglasem ja kocham Martina, uwazam, ze to rola zycia Cumberbatcha, Sherlock nawet sie nie umywa :D
    Biegac biegam ale chwilowo tylko dwa razy w tygodniu, w celach rozgrzewkowych przed streczingiem - pogoda slaba a na biezni nie lubie machac odnozami... O Zombie Run dowiedzialam sie przy okazji szukania aplikacji do joggingu pol roku temu ale wtedy preorder kosztowal jakies szalone 30 baksow - nie wiem jak jest teraz. Na World War Z rzuce okiem - jam nieszczegolnie zombie-lubna ale recenzje brzmia zachecajaco (a propos zombie - drugi sezon Walking Dead ogladalas? Bardzo przyzwoity!)

    @Zucker: sprytni Japonczycy stosuja patent 'sprowadz rure z Anglii' :D wszystkie rury sportowe sa rozporowe a nie na wkrety - przeciez Ci pisalam, ze przelozenie sily jest takie, iz przy bardziej energicznym spinie razem z wkretem wyrwalby sie spory kawal sufitu.

    @Neishin: blog pewnie nie umrze, moje ego zbyt pragnie kontaktow z anonimowa miazma internetu ale prawie na pewno sie przelokuje - more info shall follow.
    Tymczasem, nieambitne szmatlawce to dokladnie to czego potrzebuje! Niestety, u Sandersona wszyscy zgodnie narzekaja na marna charakterystyke postaci T_T plus tzw. 'heist movies' to zupelnie nie moja dzialka, wiec 'heist fantasy' tez mie chyba nie wezmie. Moze cos innego?

    OdpowiedzUsuń
  8. hyhyhyhy :) właśnie dojechały do mnie mega uber pro wkręty służące do łączenia drewnianych ścian domu z fundamentami :) żeby wyrwać jeden trzeba przyłożyć 250 kg siły :) zakładam, że 8 takich trzymających rurę umożliwiłoby nawet mi bezpieczne wykonywanie obrotów i hołubców na rurze (oczywiście ze względu na troskę o stan psychiczny potencjalnych widzów jest to czystko hipotetyczne rozważanie) :) :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Let's face it - kazda postac ma swoje miejsce. Moje umiejetnosci guglowskie zawodza, ale widzialas tumblerowy fotoset ze scena z Baskerwilow, gdzie Sherlock robi Johnowi kawe? Bez referencji bylo dobre, ale znajac oryginal... :D Cup?
    Teraz chyba $8 za te zombiaki. Chyba. Jeszcze sie na tym nie skupialam, bo musialabym przez telefon, jako ze mam androida. Zombi lubna jestem srednio, zwlaszcza jesli chodzi o ruchome obrazki, wiec nie widzialam nawet pierwszego sezonu Walking Dead. Ale moze dam im szanse. Jak skoncze Community. Wiec nawet nie mam punktu odniesienia, zeby porownac World War Z do czegokolwiek (czy jest na poziomie? No idea, ale nie zalowalam ze przeczytalam, nawet zaczelam drugi raz).

    OdpowiedzUsuń
  10. @Zucker: Wiesz, jak już ta rura będzie u mnie w salonie to nie wierzę, że Ty, mój Misiek czy imć Chudini powstrzymacie się przed zakręceniem na niej odwłokiem (zwłaszcza w trybie obrotowym) :D

    @katja: Mwahahaaa! 'CUP' (...to chyba jednak są te same tumblry -__-)
    World War Z biorę do samolotu, więc na Twe sumienie spadnie moja ewentualna trauma :) A Walking Dead to nie jakieś objawienie ale skoro lubisz postapokalipsę, może coś Cię tam ruszy - aha - jeśli nie biorą Cię ruchome obrazki, zawsze możesz wniknąć w komiksowy pierwowzór :)

    OdpowiedzUsuń