Słuchajcie, słuchajcie, bo historia będzie naprawdę cudnej urody!
(Chudini, to z dedykacją dla Ciebie!)
Kochani, jak wiecie (lub nie), wczoraj mój Ślubny obchodził urodziny. Będąc na budżecie emigracyjnym, świętowaliśmy je raczej skromnie: za pomocą paczki truskawek (w Japonii towar nieomal luksusowy!) oraz kontaktu z lokalna popkulturą. Popkultura objawiła nam się w postaci najnowszej, skośnej megaprodukcji kinowej: Space Battleship Yamato!
Kliknęliście? To kliknijcie!..... Już? Pewnie teraz chcecie zapytać: ‘DLACZEGO?!!!’, co?. Ano, dlatego, że po pierwsze Małżonek jest znany w świecie, jako fan science fiction, który nie odpuści niczemu, co dzieje się w kosmosie, a po drugie... TEN FILM OPOWIADA O STATKU KOSMICZNYM, NA KTÓRY PRZEBUDOWANO TYTUŁOWY YAMATO: JAPOŃSKI KRĄŻOWNIK* Z CZASÓW WOJNY NA PACYFIKU!!! Nie wierzę, że oparlibyście się pokusie zobaczenia czegoś tak potwornego!
!!!
(Arcy)dzieło to, wyreżyserowane przez Yamazaki Takeshiego, jest w istocie reinterpretacją serii animowanej z lat 70tych. Istnieje nawet nikła szansa, że gdzieś jako pacholęta widzieliście jej kawałki, bo rzecz odniosła spory sukces na Zachodzie (co prawda pod zmienionym tytułem Star Blazers). W każdym razie, w histori japońskiej animacji, 宇宙戦艦ヤマト, bo tak to się oryginalnie nazywało, to całkiem ważny tytuł. Od niego rozpoczął się w loklalnej popkulturze powrót do dumy narodowej, zaczęto łączyć SF z wątkami quasi-ekologicznymi oraz wycuchła moda na alternatywne zakończenia serii.
Efekt jest taki, iż dla wielu Japończyków w wieku 30-40 lat pokusa, by pójść do kina i przeżyć jeszcze raz bajkę przyswojoną w młodości, okazała się nie do odparcia. Jak widzę z zestawień tutejszego box-office premiera Yamato zdeklasowała wszystkie inne premiery tego roku, łącznie z lokalnym kasowym zabójcą: Harry Potterem (!).
Wracając jednak do historii latającej reinkarnacji historycznego krążownika: mamy tu space operę jak się patrzy, zrobioną na 120% powagi (bez krztyny humoru). Aktorzy mają twarze zacięte, postaci umierają w mękach, poświęcając się za towarzyszy broni, a wszystko to odbywa się to na szerokim, panoramicznym tle wojny ludzkości z bliżej niezidentyfikowanymi UFOLUDAMI.
Aaa!!!
Właściwa akcja zaczyna się zresztą już po tym, gdy ufoludy przypuściły ostateczne oblężenie Ziemii, zamykając ją w chmurze śmiercionośnej radiacji (!) i zmuszając niedobitki autochtonów do wkopania miast głęboko w ziemię (!!). Pewnego dnia na powierzchnię planety spada tajemnicza (a jakże!) kapsuła z zaszyfrowanymi koordynatami podróży oraz planami budowy silnika nadświetlnego.. BĘDĄCEGO RÓWNOCZEŚNIE PRZEPOTĘŻNYM DZIAŁEM LASEROWYM. Awesome!
Dzielni, przyszłościowi homo sapiens wmontowują tenże napęd w truchło Yamato i oto statek wyrusza w kosmos, na wyprawę według niejasnej mapy, zaszyfrowanej w sondzie.... Oto więc ostatnia nadzieja ludzkości, rozklekotany i słabo obsadzony statek, podążający za ulotnym sygnałem, wiądącym go w nieznane w stronę planety, na której niedobitki ludzkości być może znajdą szansę ocalenia...
Hm.
Brzmi znajomo?
Pozwólcie że zamieszcze jeszcze dwa obrazki poglądowe:
Admirał Okita, dowódca Yamato...
...oraz pewien inny, kosmiczny dowódca.
Yup. NowyYamato naprawdę wiele zawdziecza nowej Battlestar Galactica. Ale, ale, zanim zaczniemy rzucać oskarżenia o plagiat: relacja między Spēsu Batorushippu Yamato, a Battlestar Galactica jest zakręcona niczym ruski termos. Wiadomo, że twórcy oryginalnego BSG wiele ściągneli z pierwotnej, animowanej serii Yamato, a z kolei remake Yamato równie wiele zawdzięcza nowej, odświeżonej wersji BSG z 2003... co zatem było pierwsze? NIEWAŻNE! Powstał bowiem mutant cudnej urody!
Chociaż kosmo-hełmy mogli zaprojektować chociaż TROSZKĘ inaczej...
Anyhows, Battlestar Galactica i Yamato mają obie coś, czemu nie umiem się oprzeć: obie do ekstremum posuwają moje ulubione równanie:
SPACE = COOL. OCEANS = COOL. THEREFORE, SPACE = OCEAN.
I właśnie dzięki specyficznemu, marynistycznemu smaczkowi Yamato to naprawdę porządny film klasy B. Zapewnił nam z Misiem 130 minut sympatycznej rozrywki (chociaż na końcu już troche się pogubiliśmy, które ufoludy są dobre, które złe i dlaczego). Efekty specjalne naprawdę nas zaskoczyły: spodziewaliśmy się raczej czegoś na poziomie Seksmisji, a tymczasem sceny bitew kosmicznych, skoków w nadprzestrzeń oraz innych obowiązkowych elementów układanki SF, zrealizowano naprawdę przyzwoicie! Tak więc.. z pewnym wahaniem ale polecamy!
Poza Tsutomu Yamazakim (możecie go znać chociażby z Okuribito/Departures, japońskiego laureata Oskara za film zagraniczny 2008), grającym sfotografowanego już wyżej admirała Okitę, naczelną gwiazdą produkcji (co zresztą widać po rozmiarze jego głowy na plakacie) jest Kimura Takuya - pieszczotliwie (i w związku z wielokrotnie tu już poruszaną kwestią japończykowej niemożności zapamiętania więcej niż 4 sylab) Kimutaku. Kimutaku to jeden z plagi potwornych aktoro-śpiewako-celebrytów, zaludniających lokalne seriale, reklamy i niestety produkcje kinowe. Wyróżnia się tym, że ma zarysowane mięśnie ramion.
Czytam: Naoki Urusawa, Yawara! t. 17... zostały... jeszcze... tylko... dwa..!
Słucham: Niczego nie słucham. Mąż śpi.
Dokonania: Żeby nie było, że tylko taplam się w kulturze niskiej: wczoraj byłam też na spektakularnym pokazie rakugo (to coś na kształt tradycyjnego, japońskiego stand-up’u... chociaż każdy teatrolog sprzedałby mi za taki opis potężnego i zasłużonego kopa w dupę). Więcej na jego temat w najbliższych dniach, po tym jak pojdę też na nō!
Fun Fact: Na środy w większości japońskich kin przypada tak zwany Ladies Day (Redīzu Dē) i panie mogą kupić bilety na wszystkie seanse za 1000 jenów! (Ech, staram się nie pamiętać, że w przeliczeniu na nasze to i tak poad 35 złotych...)
PS.
Co ciekawe, pamiętam, że jeden z moich licealnych kolegów (tenże sam, który w maju bierze ślub!) miał w domu model oryginalnego Yamato (tego z drugiej wojny światowej). Czy nie pora już zaktualizować go do czegoś TAKIEGO?
*/ Miś kazał mi poprawić, albowiem Yamato to, jak się okazuje, wcale nie był krążownik tylko OKRĘT LINIOWY. No, ale sami sobie odpowiedzcie, ktore z tych dwóch brzmi lepiej?




































